Odwróciłam się na drugi bok
Nigdy jeszcze nie byłam tak nieistotna
Ulotna jak zapach mojej kobiecości
Skurczona do rozmiaru średnicy pochwy

Pamiętam jak dziś ten cudowny dzień
Kiedy po raz trzeci stałam się niewinna
On był młody, przystojny i ciepły
Księdza już nie widuję, zmienili mu parafię

Chciałam by brał mnie siłą
Najeżdżał niczym wroga armia
Rozjeżdżał jak czołg leśne ścieżki
Z zapałem zomowca używał pałki

A on chciał tylko namiętnych pocałunków
Czułych pieszczot, powolnych ruchów
Myślał tylko o sobie i swojej byłej z pewnością
Nawet nie próbując odgadnąć moich pragnień

Przecież nie mogę mu nic powiedzieć
Wyszłabym na bezpruderyjną dziwkę
Lecz nigdy nie wybaczę tej chwili
W której poczułam się tak nieistotna

R.M.

Photo by DAVIDCOHEN on Unsplash