Jestem zimną łzą na policzku tej planety

Spływam po jej kwiatach i wsiąkam w ziemię

Tam mój dom i moja śmierć na stole tańczy

w śmiesznym korowodzie ze starym szczurem

Już dawno zauważyłem pewne zależności

Choć nijak mi korzystać z niepotrzebnej wiedzy

określam ruch planet i bicie jej serca

próbując dostroić dwa tchnienia w jeden wiatr

Moje krzesło ma tą wspaniałą zaletę

że łatwo można je przemieścić, ile nóg tyle kółek

Mogę śmiało oglądać arcydzieło z każdej strony

nie odrywając dupy od przykrej rzeczywistości

Jest tyle rzeczy które mogę robić i którymi jestem

Nie ma granic dla wszechwyobraźni na kółkach

Tworzyć i niszczyć, posiadać i tracić, żyć i umierać

Ja jednak wolę być zimną łzą na Twoim policzku

R.M

Photo by Julian Böck on Unsplash